Żarnowiec–Odrzykoń–Korczyna, czyli spotkanie z Marią Konopnicką, tortury w zamku i robienie czekolady
Dodane przez Admin dnia

14 czerwca pojechaliśmy z paniami Ewą Bugno, Beatą Wojnarek i panem Markiem Ludwinem na międzyklasową wycieczkę do Muzeum Marii Konopnickiej w Żarnowcu, Zamku Kamieniec w Odrzykoniu i do Pijalni/Fabryki czekolady Pelczar w Korczynie...
Rozszerzona zawartość newsa

14 czerwca pojechaliśmy z paniami Ewą Bugno, Beatą Wojnarek i panem Markiem Ludwinem na międzyklasową wycieczkę do Muzeum Marii Konopnickiej w Żarnowcu, Zamku Kamieniec w Odrzykoniu i do Pijalni/Fabryki czekolady Pelczar w Korczynie.
Pierwszym celem naszej podróży było Muzeum Marii Konopnickiej. Oglądaliśmy dworek i kawałek ogromnego, przepięknego parku. Obok dworku znajdowało się pomieszczenie gospodarcze przerobione na muzeum. Pani opowiadała o tym, że znajdowały się tam obrazy koleżanki Konopnickiej, z którą mieszkała oraz jej dzieła literackie i rzeczy z podróży. Podobno w podróże zabierała zawsze trzy książki. Jedną z nich była biblia. Maria Konopnicka urodziła się w 1842 r. w Suwałkach. Jak miała 7 lat przeprowadziła się. Gdy Maria miała 12 lat zmarła jej mama, a jak miała 24 lata umarł jej tata. Gdy miała 42 lata amputowano jej nogę. Maria była bardzo zdolną uczennicą. Znała 10 języków obcych, a 5 z nich tak dobrze, że tłumaczyła inne książki. W 1902 r. Konopnicka obchodziła dwa jubileusze: 60 lat i 25 lecie pracy twórczej.


Drugim celem naszej wycieczki był zamek w Odrzykoniu. Najpierw zwiedzaliśmy salę tortur. Okazało się, że tortury wymyślił papież, a zostały zakończone w XIX wieku. Największą karą było łoże madejowe. Mogliśmy sprawdzić jak co działa i porobić sobie zdjęcia. Potem pani przewodnik opowiadała nam historię zamku i osób, które go zamieszkiwały. Dowiedziałam się różnych ciekawostek, że np. zbroja ważyła 40 kg, Mikołaj Kamieniecki był pierwszym hetmanem koronnym i został pochowany na Wawelu, wszystko z "Zemsty" Fredry wydarzyło się naprawdę itp. Dowiedziałam się także o legendzie, w której jeden z mieszkańców tego zamku chciał się pochwalić bogactwem i kazał złotnikom przygotować ogromny złoty łańcuch, który później rozwiesił na murach zamku, ale na noc go ściągał, bo bał się, że ktoś mu go zrabuje i zakopał go w studni, którą potem zasypał. Jedyna studnia (ta nie zasypana) znajdowała się na zamku wysokim. Podobno przeszła tamtędy kiedyś wichura i zwaliła dach z zamku wysokiego na zamek średni i całkowicie go zniszczyła. Wtedy właściciele się stamtąd wyprowadzili, a ludzie zaczęli zamek rozbierać kamień po kamieniu. W zamku było bardzo fajnie, zrobiliśmy sobie dużo zdjęć, ale musieliśmy jechać dalej.



Trzecim celem i jednocześnie najfajniejszym była fabryka czekolady. Na początek trzeba było ubrać materiałowe czepki i foliowe fartuchy na ubrania i… zaczęliśmy degustację czekolady. Były białe i czarne tabliczki czekolady oraz miały przeróżne składniki. Dowiedzieliśmy się, że czekolada z 23 karatowym złotem jest jadalna, a nawet zdrowa, ponieważ złoto oczyszcza organizm z bakterii itp. Po degustacji, w trzech grupach robiliśmy własne czekolady i czekoladowe lizaki. Do tego można było dodawać różne składniki, więc niektóre czekolady wyglądały jak trawa czy życzenia urodzinowe. Po zrobieniu czekolad i lizaków ściągnęliśmy fartuchy i czepki. Potem pani wybijała nam pamiątkowe monety. Można było sobie kupić czekoladę lub lody i podziwiać największą w Polsce fontannę czekolady.



Było bardzo fajnie, wszyscy super się bawili i nauczyli się bardzo dużo ciekawych rzeczy
tekst: Wiktoria Wszołek, klasa Vb