Cyrk przyjechał
Dodane przez Admin dnia

Do naszej szkoły przyjechał cyrk z Ukrainy o nazwie O'BIMBOLANDO. Były to...
Rozszerzona zawartość newsa

Do naszej szkoły przyjechał cyrk z Ukrainy o nazwie O'BIMBOLANDO. Były to dwie osoby - mężczyzna i kobieta. Dowiedziałam się, że zaczęli interesować się cyrkiem już w dzieciństwie oraz że ukończyli szkołę cyrkową w Kijowie.
Występy zaczęły się od pokazu klauna, który kręcił talerzem umieszczonym na kiju. Poprosił chłopca z widowni, żeby zrobił podobnie, ale mu się to nie udało. Pan zaczął pokazywać sztuczki magiczne, było to bardzo ciekawe. Wybrał dziewczynę i dał jej do ręki piłeczkę, miała ją trzymać mocno i wtedy zniknie. Lecz po kilku próbach zamiast zniknąć pojawiła się druga. Po tym pan wziął tekturową rurkę i różnokolorowe miotełki do wycierania kurzu, przekładał je przez rurkę, a wtedy zmieniały kolor. Pan wziął gazetę, zwinął ją w rulon i do środka włożył sznur. Bez dotykania gazety przesuwał ją w górę i w dół. Później przyniósł dwa białe wiaderka i ustawił je jedno na drugim tak, że w środku było pusto. Wziął górne wiaderko, a w dolnym siedział przepiękny biały królik. Występy były zadziwiające.

Była tam także pani, tańczyła ona z hula-hop, było to piękne. Wykonywała trudne akrobacje kręcąc hula-hop np. na rękach, nogach, brzuchu. Tańczyła także z żywym wężem, moje koleżanki bały się go, ale ja chciałam go dotknąć.


Spotkanie z cyrkowcami było bardzo ciekawe.
tekst: Iga Szczerba Vb
foto: Admin