Strona główna · Galeria
Nawigacja
Strona główna
  Aktualności
  Archiwum newsów

Nasza szkoła
  Statut i regulaminy
  Dyrekcja i nauczyciele
  Edukacja wczesnoszkolna
  Rozkład zajęć
  Kalendarz szkolny
  Organizacje szkolne
  Osiągnięcia
  Konkursy
  Absolwenci
  Historia szkoły
  Projekty

Na stronie
  Strona główna
  Comenius
  Cyfrowa szkoła
  "Do góry nogami"
  Piszą o nas
  Artykuły
  Galeria

Komunikacja
  Kontakt
  Szukaj

Użytkowników Online
Gości Online: 3
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych Użytkowników: 15
Nieaktywowany Użytkownik: 63956
Najnowszy Użytkownik: aska02051984
Najaktywniejsi
Na miejscu 1 jest:
enuse
Brak Avatara height=

Punktacja:
Ogólne: 0
Bonusy: 0
Kary: 0

2) aska02051984 (0 pkt.)
3) Rajmek (0 pkt.)
4) Absolwent (0 pkt.)
5) polo (0 pkt.)
6) Wiktoria Grabarek (0 pkt.)

Reklama
Spotkanie z katem czyli poznajemy Biecz

Wyruszyliśmy do Biecza o godzinie 9. Po drodze rozmawialiśmy w autobusie. W muzeum spotkaliśmy panią, która nas oprowadzała. Najpierw weszliśmy do starej apteki i oglądaliśmy różne przedmioty z dawnych czasów. Były tam stare butelki z lekarstw i nawet była stara kasa, w której płaciło się pieniądze za leki. Potem poszliśmy do kolejnej części apteki – tam na ścianie była skóra z krokodyla i pancerz żółwia, były tam też leki i przyrządy do robienia różnych ziół. Kiedy oglądnęliśmy przyrządy poszliśmy do sali, w której znajdowały się stare instrumenty: skrzypce, flety i pianina oraz na półkach stare zeszyty z nutami. Przeszliśmy do takiej jakby piwnicy, która miała pięć pięter w dół. Gdy zeszliśmy na pierwsze piętro zobaczyliśmy tam różne przyrządy do robienia leków.

Potem poszliśmy zwiedzać stare mury obronne i kościół. Pani opowiedziała nam legendę o tym, że w jednym z tych filarów jest ukryty skarb i że czasie najważniejszego święta kościół ma się rozwalić i ma wlać się woda, a skarb - wypłynąć. Gdy wyszliśmy z kościoła poszliśmy na spotkanie z katem - dwie lub trzy koleżanki weszły, bo pani chciała, żeby zaświecić światło, gdy one weszły, to zaraz uciekły. Ja wszedłem, ale też się przestraszyłem. Potem cała grupa robiła zdjęcie z katem, następnie kat wziął mnie, kazał uklęknąć i położyć głowę na takim jakby krześle i udawał, że ścina mi głowę sztucznym mieczem.
Po spotkaniu z katem poszliśmy do restauracji, w której zjedliśmy pizzę i wypiliśmy herbatę. Następnie pan, który był przebrany za rycerza opowiadał o tym co rycerze w dawnych czasach jedli i pili. Również opowiadał o wielu walkach np. o walce pod Grunwaldem. Po wysłuchaniu rycerza mogliśmy dotykać jego broni i zbroi. Gdy już oglądnęliśmy ekwipunek rycerza zaproponował nam wybicie monet, które kosztowały 5 zł.


Później poszliśmy do ratusza, żeby wyjść na wieże ratuszową. Pani powiedziała nam w ratuszu, że musimy się podzielić na dwie grupy po dziesięć osób i żeby każda grupa wchodziła osobno. Gdy weszła pierwsza grupa my po pięciu minutach szliśmy za nimi i zeszliśmy na bok, bo oni schodzili. Czekaliśmy chyba sześć minut aż oni zejdą. Gdy wyszliśmy na górę, a schodów było aż sto sześćdziesiąt sześć, pani Wojnarek pokazała nam Gorlice. Następnie po schodach zeszliśmy z wieży ratuszowej i poszliśmy do takiego jakby sklepu. Wycieczka bardzo mi się spodobała, a najlepsze było spotkanie z katem.
Wrażenia z wycieczki pt. Mikołajowo w Bieczu napisał również Filip.
tekst: Jakub Mężyk, foto: Filip Data, klasa Va

Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło

Zapamiętaj mnie



Rejestracja
Zapomniane hasło?
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Brak postów.